Epilog - Wędrowiec
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (8)
Babcia historię mi opowiadała
O pewnym, bardzo dziwnym wędrowcu
Co świat przemierzał, w podartych sandałach
Ktoś ponoć widział, jak rozmawiał z Bogiem Chodził po wodzie, robił sztuczki z winem Pewniw znachorem był, lub kardiologiem
Bo leczył ludziom serca, za gościnę
Inni mówili, że mógł być rolnikiem
Bo wciąż, o ziarnie i plewach im gadał.
Jak stada owiec zostać przewodnikiem
Jakn znaleść jedną, gdy zbłądzi od stada.
I mógłby zdziałać jeszcze wiele cudów
Służyć ludzkości mądrymi radami.
Gdyby go ta ludzkość, nie przybiła z nudów Najsampierw na krzyżu, a potem nad drzwiami
Dziś czuję żal do całego świata
Co się wędrowcom przypatruje z lękiem
Że każdy znachor, ma swojego kata
A jego droga musi wieść przez mękę
Wiem że i ja mam nieczyste sumienie
Bo też człowiekiem jestem przecie
Lecz nie ja pierwszy rzuciłem kamieniem
Mnie jeszcze wtedy nie było na świecie
Błądzę po pustyni, jak samotna owca
Wołam, lecz wiatr słowa w usta mi wciska
Gdzie dziś mam szukać, tamtego wędrowca
Z cudownych bajek, z mojego dzieciństwa
Nie jestem już dzieckiem, do snu układanym Babcinym głosem szepczącym legędy
Dziś i ja na sercu mam krwawiące rany
Lecz znachor odszedł - nikt nie wie którędy
Dziś czuję żal, do całego świata
Co się wędrowcom przypatruje, z lękiem
Że każdy znachor ma swojego kata
A jego droga musi wieść przez mękę
Wiem że i ja mam nieczyste sumienie
Lecz młotek w ręku trzymał kto inny
Kto inny pierwszy rzucił kamieniem
Więc czemu ja jestem winny?